JAJECZNA PASTA WEGE

VEGAN EGG SADWITCH PASTE

Zapytacie: jak to możliwe? To dowód, że czasami przypadek rządzi światem. Wszystko zaczęło się od postanowienia zgłębienia zakamarków szafek kuchennych, zamrażalnika i lodówki, gdyż po czasie intensywnego gotowania dla przyjaciół w okresie świątecznym oraz noworocznym, dość łatwo stracić kontrolę nad poziomem własnych zapasów. Po odkryciu słoiczka marynowanego czerwonego pieprzu w occie, o bardzo intensywnym smaku, zapragnęłam wykorzystać go inaczej. Z tej nieposkromionej potrzeby powstała jedna z najprostszych i najszybszych past wegańskich.

Aż trudno uwierzyć, że połączenie czterech składników może przynieść tak zaskakujący efekt – ta pasta naprawdę smakuje jak klasyczna pasta jajeczna i świetnie wpasowuje się w ciepłą grzankę z żytniego chleba. Spróbujcie koniecznie!

Składniki:

1 szklanka orzechów nerkowców
1 kostka smażonego tempehu (ok. 160-180 g)
⅓ pęczka natki pietruszki
2 łyżki wody
½ łyżeczki pieprzu marynowanego

Namocz orzechy nerkowca przez minimum 2h (lub przez całą noc). Do blendera wrzuć odsączone orzechy, tempeh pokrojony na mniejsze kawałki, wodę oraz natkę pietruszki. Zmiksuj krótko, tak by składniki się połączyły, ale by nie powstała gładka masa (lepiej jeśli zostaną dość duże grudki). Na samym końcu dodaj marynowany pieprz. Uważaj: pieprz jest bardzo ostry i intensywny w smaku, ma być jedynie dodatkowym akcentem, który dopełni, a nie zdominuje smak pasty.

QUICK GREEN | PROSTA SHAKSHUKA

Wyznawcy tradycyjnej shakshuki pewnie mogą potraktować ten przepis za nieporozumienie. Niemniej uważam, że nie ma szybszego obiadu do przygotowania po długim dniu spędzonym przed komputerem w pracy. To nie czas na długie oczekiwanie, krojenie i podpiekanie. To moment na podjadanie prosto z patelni, tego co ukoi zmysły. Prawdziwa eksplozja umami.

QUICK GREEN SHAKSHUKA
przepis na 1 porcję

1 łyżka oliwy z oliwek
½ czerwonej cebuli
1 duży ząbek czosnku
½ małej cukinii
4 duże garście świeżego szpinaku
½ szklanki passaty pomidorowej
2 łyżki kremowego serka koziego (lub innego wegańskiego o śmietankowym smaku)
¼ awokado
tortilla pełnoziarnista

szczypta płatków chili
szczypta cukru
opcjonalnie pasta harrisa*
¼ łyżeczki wędzonej papryki
½ łyżeczki kminu
1 łyżka świeżej kolendry
sól i pieprz do smaku

Na patelni rozgrzej oliwę i smaż na średnim ogniu pokrojoną na duże piórka czerwoną cebulę przez 5 minut, podlewając odrobiną wody. Następnie zmniejsz ogień dodaj czosnek, szpinak i smaż przez chwilę jak zmniejszy objętość. Kolejno dodaj cukinię pokrojoną na cienkie plastry, passatę oraz wszystkie przyprawy. Przemieszaj delikatnie i pozostaw na małym ogniu na następne 3 minuty.

Odsuń warzywa na brzegi patelni i wbij ostrożnie dwa jaka (zerówki). Kremowy serek rozłóż równomiernie na warzywa i smaż pod przykryciem na małym ogniu przez 5 minut. Kiedy jajka się zetną tak jak lubisz danie będzie gotowe.

Podawaj z pokrojonym na plastry awokado i ogrzaną na suchej patelni tortillą.

*Harrisa która stosuje jest bardzo ostra, a mi wiele nie trzeba by nazwać potrawę ostrą – dlatego dodaje jej naprawdę odrobinę na czubku noża

Processed with VSCO with p8 preset

Scones: How I fell in love – story & recipe

To był dość mroźny listopadowy poranek 2014 roku, czas napiętych przygotowań do wyzwań i absurdów aplikacji grantowych. Brutalne zetknięcie z ostrym, białym światłem lotniska o godzinie 5:30 rano, kazało mi działać dalej. Samolot, uśpienie, ręka ukochanego i tona niecierpliwych maili zamkniętych w czerwonym plecaku. Lotnisko w Kopenhadze, drewno, biel kafelków i męczące zatłoczenie o tak nieludzko wczesnej godzinie. Wszyscy przemieszczali się jak ludziki na animacjach PKP, informujących o potrzebie akceptacji utrudnień związanych z przebudową dworców w Polsce. Następnie wsiedliśmy do pociągu do Malmö przez Oresund Bridge. Mój żołądek powoli zaczął się budzić, zaintrygowany sprzecznością horyzontu morza widzianego z okna zaokrąglonych na rogach okien pociągu. Wtedy nadszedł ten moment, kiedy ciężar walizki wzrósł dwukrotnie, a głód walczył z potrzebą znalezienia tego idealnego miejsca na śniadanie, na które tak długo czekałam. Wówczas w pierwszej kawiarni za mostem pojawiły się one: scones. Pewnie ze względu na kontekst objawiły się niczym Stogi siana w Prowansji Vincenta van Gogha, złociste i gotowe do zatracenia się w ich wnętrzu.

Jak mogłam nie wiedzieć o ich istnieniu?

„Prosty chleb” wedle Duńczyków, królewskie kamienie wedle Szkotów, przyjęły się jako przekąska do herbaty i śniadaniowy obyczaj już w XVI wieku, a ja odkryłam ich istnienie dopiero w XXI. To co zauważyłam od razu to fakt, iż Malmö było ich pełne w najróżniejszych odsłonach. Okrągłym nożem do masła przecinały się równo na dwie połówki i ciepłem chłonęły masło i dżem. To była miłość.

Jakim było dla mnie zdziwieniem, kiedy okazało się że ich przygotowanie jest bardzo proste, a upieczenie jeszcze szybsze. Istnieje wiele ich odmian, a to jest moja zdrowsza wersja, która nie odbiera im pierwotnego uroku.

Pełnoziarniste scones bez mleka

200 g mąki żytniej 720
150 g mąki kukurydzianej
3 łyżeczki proszku do pieczenia
70 g masła lekko schłodzonego
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego (może być też z kwiatu pomarańczy lub waniliowy)
3 łyżki brązowego cukru
skórka otarta z niedużej pomarańczy
4-6 łyżek mleka kokosowego (tego z puszki)
150 ml jogurtu kokosowego (lub innego roślinnego)
sok wyciśnięty z jednej pomarańczy
garść migdałów w płatkach
1/3 tabliczki gorzkiej czekolady
szczypta soli

Piekarnika nagrzać do temperatury 220°C.
Mąki przesiać i wymieszać ze sobą. Masło pokroić w kosteczkę i dokładnie rozetrzeć palcami, do efektu mokrego piasku. Dodać proszek do pieczenia i cukier.
W osobnym naczyniu wymieszać jogurt z ekstraktem, skórką pomarańczową i mlekiem kokosowym. Dodać sok wyciśnięty z pomarańczy w ilości pozwalającej uzyskać w sumie 300 ml płynu i wymieszać. Dodać płynne składniki do suchych i wyrobić robotem kuchennym (hak) lub zagnieść. Jednolita konsystencja będzie mokra i lekko klejąca (można dodać trochę żytniej mąki do zagniatania). Rozwałkować ciasto na gruby placek o  grubości 2cm i szklanką wykrajać bułeczki. Rozkładać na papierze do pieczenia i dekorować kawałkami gorzkiej czekolady (można też je wcześniej zagnieść do ciasta).

Piec około 15-17 minut na złoty kolor. Odczekać chociaż sekundę po wyjęciu z pieca.

TIPS:

– wierzch każdej bułeczki można również posmarować roztrzepanym jajkiem i posypać wiórkami kokosowymi,
– jeśli nie masz pod ręką mąki żytniej, możesz ją zastąpić mąką pszenną 550
– najlepiej podzielić się ze znajomymi, gdyż są najlepsze pierwszego dnia,
– zamiast soku pomarańczowego można dodać mleko roślinne, 2 łyżeczki kawy inki i dużą garść rodzynków,
– idealna opcja na wspólny brunch,
– ja uwielbiam podane z gorącymi malinami lub konfitura pomarańczową.