CIASTECZKA ORKISZOWE

Poniżej znajdziecie przepis na moje ciasteczka orkiszowe, które przygotowuję przynajmniej od dziesięciu lat. Nie są podawane na przyjęciach, zawsze mieszkają w puszcze na blacie kuchennym i są podjadane jako zdrowa przekąska lub drugie śniadanie z jogurtem. Przy tak niepewnym jutrze stanowią, zwłaszcza teraz, symbol czegoś stałego, dobrego, miłego i pewnego.

Występują w dwóch odsłonach: pełnoziarnistej i normalnej. Obie wersje mają swoje zalety.

Pierwsza – przygotowywana z mąki orkiszowej pełnoziarnistej o bardziej intensywnym smaku, jest zbita i miękka w środku. Druga – przygotowana z mąki jasnej typ 700 lub 800 jest bardziej krucha, o bardziej wyczuwalnym kakowym smaku.

Powinniście spróbować obu.

IMG_20200327_171030
Ciasteczka orkiszowe

2 blachy, około 32 ciasteczek
Piekarnik 175 stopni C z termoobiegiem
Czas pieczenia: 15 minut

Składniki

120 g masła (w pokojowej temperaturze)
2 łyżki miodu
½ szklanki brązowego cukru
1 duże jajko
1½ szklanki mąki orkiszowej (pełnoziarnistej lub jasnej)
1 szklanka mąki pszennej 500
1 łyżeczka mielonego imbiru
1 łyżka kakao
szczypta cynamonu
¼ łyżeczka soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia

do dekoracji: gorzka czekolada i orzeszki ziemne

Masło w pokojowej temperaturze ubij z cukrem i miodem na białą masę. Następnie dodaj jajko i zmiksuj ponownie. Kolejno dodaj wszystkie pozostałe składniki, zmniejszając szybkość robota kuchennego do minimum lub mieszaj drewnianą łyżką do połączenia składników. Kula ciasta powinna być zbita i bez problemu odchodzić od ścianki miski. Wstaw ciasto na minimum 10 minut do lodówki.

Kolejno, odrywając po kawałku ciasta formuj kule wielkości orzecha włoskiego, spłaszcz ręką i  ułóż na blaszce przykrytej papierem do pieczenia. Kiedy cała blacha będzie gotowa dodaj po kawałku gorzkiej czekolady i orzecha na każdym ciasteczku.

Piecz przez około 15 minut w temperaturze 175 stopni C na termoobiegu.

Studź na kratce. Przechowuj w szczelnie zamkniętej puszce przez maksymalnie 3 tygodnie.

PRZED PIECZENIEM
WERSJA: MĄKA ORKISZOWA 2000

Wersja bezglutenowa

1 szklanka mąki gryczanej + 1 szklanka gotowej mieszanki bezglutenowej
+ dodatkowo łyżka oleju kokosowego do ciasta
+ 2 minuty dłużej w piekarniku

TIP:

– mąkę pszenną można zastąpić żytnią jasną lub przygotować ciastka używając wyłącznie mąki orkiszowej jasnej, niemniej wpłynie to smak ciastek,
– zwykłe orzeszki ziemne możecie zastąpić prażonymi solonymi z puszki – dla zwolenników połączenia słonego ze słodkim, smażone orzeszki się nie sprawdzają,
– orzeszki mogą być zastąpione blanszowanymi migdałami

MADELEINES

Madeleines in a coffee

Na dźwięk słowa madeleines (po polsku nazywane magdalenkami), mój ukochany rzuca wszystko i zaczyna przygotowywać od razu kawę. Nie wiem, jakim cudem tak wielka moc jest w nich zaklęta, ale jest to fakt, potwierdzony w literaturze. W pierwszej części powieści Marcela Prousta, W stronę Swanna, znajduje się fragment opisujący, jak to drobne ciasteczko biszkoptowe wyzwala nieświadomy strumień refleksji.

Upon only hearing the word madeleines (called magdalenki in Polish), my SO instantly drops everything and rushes to make coffee. I don’t know what magic is hidden in these cookies, but it is definitely there – as proven in literature. In Marcel Proust’s Swann’s Way, volume 1, there is a short passage, describing how this tiny sponge cookie makes one subconsciously flow with a stream of reflection.

Upłynęło wiele lat od czasu, jak z całego Combray wszystko, co nie było sceną i dramatem mego układania się do snu, nie istniało już dla mnie, kiedy pewnego zimowego dnia, skoro wróciłem do domu, matka, widząc że mi jest zimno, namówiła mnie, abym się napił, wbrew zwyczajowi, trochę herbaty. Odmówiłem zrazu; potem, nie wiem czemu, namyśliłem się. Posłała po owe krótkie i pulchne ciasteczka zwane magdalenkami, które wyglądają jak odlane w prążkowanej skorupie muszli. I niebawem przytłoczony ponurym dniem i widokami smutnego jutra, machinalnie poniosłem do ust łyżeczkę herbaty, w której rozmoczyłem kawałek magdalenki. Ale w tej samej chwili, kiedy łyk pomieszany z okruchami ciasta dotknął mego podniebienia, zadrżałem, czując, że się we mnie dzieje coś niezwykłego. Owładnęła mną rozkoszna słodycz, odosobniona, nieumotywowana. Sprawiła, że w jednej chwili koleje życia stały mi się obojętne, klęski jego błahe, krótkość złudna; działała w ten sam sposób, w jaki działa miłość, wypełniając mnie kosztowną esencją; lub raczej ta esencja nie była we mnie, była mną.

Marcel Proust „W stronę Swanna”

Swann’s way:

Many years had elapsed during which nothing of Combray, save what was comprised in the theatre and the drama of my going to bed there, had any existence for me, when one day in winter, as I came home, my mother, seeing that I was cold, offered me some tea, a thing I did not ordinarily take. I declined at first, and then, for no particular reason, changed my mind. She sent out for one of those short, plump little cakes called ‚petites madeleines,’ which look as though they had been moulded in the fluted scallop of a pilgrim’s shell. And soon, mechanically, weary after a dull day with the prospect of a depressing morrow, I raised to my lips a spoonful of the tea in which I had soaked a morsel of the cake. No sooner had the warm liquid, and the crumbs with it, touched my palate than a shudder ran through my whole body, and I stopped, intent upon the extraordinary changes that were taking place. An exquisite pleasure had invaded my senses, but individual, detached, with no suggestion of its origin. And at once the vicissitudes of life had become indifferent to me, its disasters innocuous, its brevity illusory—this new sensation having had on me the effect which love has of filling me with a precious essence; or rather this essence was not in me, it was myself.

MadeleinesTego właśnie mi trzeba w szare i ponure dni na początku lutego – wewnętrznego pocałunku. W rzeczywistości być może właśnie w tych momentach chcę dać sobie pozwolenie na zatrzymanie, w których ujawniam swoje małe ja, te dni, w których nie mogę iść naprzód, akceptując zmęczenie i doceniając wrażliwości. To małe francuskie ciastko o charakterystycznym muszelkowatym kształcie daje mi taką moc, którą chcę wam ofiarować.

This is exactly what I need during those opening days of February – an internal kiss. It could be that in those gloomy moments, I am willing to give myself permission to stop for a brief moment – to reveal my little self. These are the days when I simply cannot go forward, accepting my exhaustion and appreciating fragility. This tiny French cookie, with its characteristic shell form, gives me the power that I wish to share with you.

Jest miliony przepisów na magdalenki – ten jest sprawdzony, modyfikowany i finalnie ukształtowany. Blaszka przywieziona prosto z Francji to tradycyjna forma na 12 sztuk – podobne  można znaleźć w internetowych sklepach i od tego należy zacząć, gdyż są one podstawą do odnalezienia magii w tych ciastkach. Najlepiej smakują w dzień upieczenia i to nie stanowi problemu, gdyż jeszcze nigdy nie dotrwały w moim domu dnia następnego. Przechowywane w zamkniętej puszce dobrze sobie radzą do 3 dni po upieczeniu.

There are millions of recipies to make madeleines – this one was tested, modified and finally formed. The baking tin I use was brought from France and is a traditional tin to bake 12 cookies – you can easily find similar ones in online shops – and to be honest, that should be your first step – as the shape of the cookies is the baseline to finding the magic hidden in these cookies.  They taste best during the first day after baking, which has never been a problem, as in my house they never lasted until the next day. However, closed in an air-tight container, they should easily last tup to three days.

IMG_20200206_081402

Madeleines

Piekranik 175 stopni Celsjusza (termoobieg),
czas pieczenia 9-10 min,
24 szt

3 jajka
½ szklanki brązowego cukru
skórka z małej pomarańczy
½ szklanki mąki pszennej 550
¼ szklanki mąki żytniej 700
1 czubata łyżka mąki ryżowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
60 g masła
szczypta soli

Roztop masło w garnuszku i odstaw do wystudzenia
Ubij jaka z cukrem na puszystą pianę i dodaj skórkę z pomarańczy.
Następnie dodaj mieszaninę mąk i proszku do pieczenia wraz ze szczyptą soli.
Dolej powoli przestudzone masło i ponownie wymieszaj.
Odstaw masę do lodówki na minimum 45 minut
(lub na całą noc, jeśli chcesz je upiec na śniadanie).
Zagłębienia formy do magdalenek nasmaruj olejem roślinnym za pomocą pędzelka.
Po upływie odpowiedniego czasu nakładaj masę do wgłębień formy, jedna łyżeczka na jedną magdalenkę. Ciasto samo rozprowadzi się w formie podczas pieczenia i urośnie.
Piecz w piekarniku rogrzanym do 175 stopni przez około 9-10 minut do lekkiego zarumienienia.
Odstaw na 4 min po wyjęciu z piekarnika i wyjmij ostrożnie każde ciasteczko podważając nożem.

TIPS:

– masa na ciasto musi być odpowiednio schłodzona, by mogło przybrać swój charakterystyczny kształt
– możesz zastąpić mąkę pszenną mieszanką bezglutenową do ciast
– mąka ryżowa nadaje im odpowiedniej kleistości, mniej się kruszą

IMG_20200206_081234

Oven 175 Celsius degrees (with convection)
Time of baking 9-10 min
24 pieces

3 eggs
½ cup brown sugar
grated orange-peel (small)
½ cup wheat flour (550-type)
¼ cup rye flour (700 – type)
1 good tablespoon rice flour
1 teaspoon baking powder
60 g butter
Pinch of salt

Melt the butter in a small pan and set aside to cool down;
Beat the eggs with sugar until a soft foam is formed, then add the orange peel.
Add the flour mix, baking powder and a pinch of salt; pour in the cooled-down butter and give it another stir.
Put it in the fridge for 45 min (or for a night if you wish to make the cookies for breakfast).
Brush the shell-shaped holes in the baking tin with vegetable oil.
After the resting time, put the dough into the shells – one teaspon for each shell. The dough will spread itself and grow a little while baking.
Preheat the oven to 175 Celsius degrees – bake for about 9-10 minutes – until slightly gold.
Set aside to let cool for 4 minutes – then carefully take out each cookie from the tin – levering them with a knife.

TIPS:
– the cookie dough has to be properly cooled in order to shape itself in the desired shells.
– you can substitute wheat flour with non-gluten cake mix
– rice flour moists the cookies, so that they crumble less.

tłumaczenie: Marta Piwowar-Wierzbicka

ZARĘCZYNOWY KOUGLOF

ENGAGEMENT KOUGELHOPH

Nie ma lepszego przepisu do podzielenia się w te Święta. Bardziej osobistego wpisu czy przepisu być nie może. Próbowałam stworzyć scenariusz, jak się nim z Wami podzielić w mniej osobisty sposób, ale jest to niemożliwe. Moja radość gotowania rozwinęła się bardzo, kiedy poznałam moją francuską drugą połowę. Dzięki niemu odkryłam nie tylko nowe smaki i produkty, ale również zamiłowanie do zasiadania coraz częściej do wspólnego stołu i dzielenia się dobrym jedzeniem – lokalnym i sezonowym.

Poniżej oryginalny tradycyjny przepis na tradycyjną alzacką babkę Kougelhopf, wykonany zgodnie ze wskazaniami – stał się nie tylko gwarancją udanego wypieku, ale również spełnieniem wypowiedzianej obietnicy, która ocieplana miłością urosła do cudownych rozmiarów.

Wedle legendy Kouglof podarowali Alzacji trzej królowie wracający z Betlejem. Szukali schronienia, a drzwi otworzył im Kugel – garncarz lub piekarz. Jak to bywa w legendach, brak tu jednej obowiązującej wersji zdarzeń. W podzięce przygotowali formy na ciasto w kształcie turbanów, jakie nosili, w których zostało zapieczone ciasto proste, niezbyt słodkie, ale bogate od suszonych owoców. W tej chwili w każdym alzackim mieście spogląda na przechodniów z witryn sklepowych, gotowa do zamoczenia w kawie lub podania na aperitif ze słodszym alkoholem oraz oliwkami i fois gras. Podjadana jest często między posiłkami w towarzystwie herbaty. Generalnie jej życie jest krótkie: upieczona rano, sukcesywnie towarzyszy kolejnym porom dnia, tak by nocą skończyć w formie samych okruszków cierpliwie zbieranych wraz z upieczonymi migdałami wieńczącymi koronę ciasta.

Kougelhopf, kouglof
Tradycyjna Babka Alzacka

Przepis zaczerpnięty: http://www.recettes-alsace.fr

Składniki:

500 g typ mąki 450
20 g świeżych drożdży
2 jajka
75 g cukru pudru
100 g rodzynek (zamoczonych na 15 minut w ciepłej wodzie z rumem)
125 g pokrojonego w kostkę masła
250 ml letniego mleka
20 całych migdałów bez skórki
szczypta soli
ekstrakt waniliowy
szczypta cynamonu/kardamonu (ewentualnie)
½ dojrzałej gruszki (ewentualnie)

Krok po kroku:

1) Przygotuj drożdże.
Zaczerpnij z przygotowanego letniego mleka 3 duże łyżki i wymieszaj z drożdżami do pełnego rozpuszczenia, a następnie dodaj 2 łyżki mąki i wymieszaj dokładnie. Umieść całą pozostałą mąkę w pojemniku, który będzie używany do mieszania wszystkich składników. Wykop w mące dołek i umieść w nim przygotowany zaczyn z drożdży. Przykryj pojemnik czystą ściereczką i pozostaw na 30 minut w ciepłym miejscu, tak by pozwolić drożdżom popracować.

2) Formowanie ciasta
Dodaj resztę mleka do mąki i zakwasu. Wymieszaj wszystko za pomocą szpatułki lub ręcznie, aż otrzymasz kulkę z grubego ciasta. Uważaj, to nie jest kwestia wyrabiania ciasta, ale szybkiego uformowania kuli ciasta

3) Zagniatanie ciasta
Dodaj cukier i sól do kulki ciasta.
Mieszaj przez 2 minuty, przy niskiej prędkości, używając procesora kuchennego wyposażonego w hak do ciasta.
Ciasto można również ugnieść ręcznie, upewniając się, aby je jak najlepiej napowietrzyć.

Dodaj jajko do mieszaniny i ubij ze średnią prędkością, aż jajko będzie dobrze zintegrowane z mieszaniną.
Zrób to samo z drugim jajkiem. Gdy drugie jajko jest dobrze zintegrowane, dodaj przygotowane i odsączone z wody rodzynki (oraz ewentualnie dodatkowe przyprawy i gruszkę).

Masło w pokojowej temperaturze pokrój niedbale na małe kawałki.
Zmieszaj wszystko ze średnią prędkością, aż ciasto będzie odklejało się od z boków miski. Bądź ostrożny, ciasto pozostaje lepkie, to nie jest kwestia uzyskania kuli ciasta, tylko mikstury która nie będzie się „przyklejała” do ścianek pojemnika.
Całe zagniatanie powinno trwać około 20 minut.

4) Wyrastanie ciasta
Przykryj pojemnik czystą ściereczką i pozostaw ciasto na 2 godziny do wyrośnięcia.
Po 2 godzinach ciasto musi podwoić swoją objętość (objętość może powiększyć się trochę bardziej).
Formę na Kougelhopf wysmaruj dokładnie masłem i zagłębieniach korony umieść całe migdały.
Za pomocą szpatułki umieść ciasto w foremce w Kougelhopf, wypełniając rowki. Staraj się to zrobić możliwie jak najbardziej delikatnie. Pozostaw ciasto na kolejną godzinę do ponownego wyrośnięcia.

5) Pieczenie
Piecz ciasto w piekarniku rozgrzanym do 200°C przez 15 minut (góra-dół), a następnie zmniejsz temaprurę do 170°C i piecz przez następne 30 minut. Po tym czasie zostaw w wyłączonym piekarniku przez 15 minut zanim wyjmiesz ciasto. Pozostaw do wystygnięcia i wyjmij ciasto z formy (powinno wysunąć się bez najmniejszych problemów).

TIPS:

– ciasto najlepiej rośnie w temperaturze 25°/30°C, u mnie w piekarniku najniższa temperatura to 35°C i nie było dramatu, ale jeśli macie szansę zapewnić tą idealną, efekt będzie gwarantowany,
– uważam, że warto dodać do ciasta pół gruszki, która nadaje odpowiedniej wilgotności ciastu, ale jest to oczywiście sugestia wbrew tradycji,
– przed podaniem posyp cukrem pudrem.

CIASTO ZE ŚWIEŻĄ ŻURAWINĄ NA ŚWIĘTA

FRESH CRANBERRY CAKE FOR XMAS

Bezglutenowy / gluten free / tortownica 22 cm / piekarnik 190C

Kiedy święta zawitały na półki sklepowe i w końcu pojawiła się świeża żurawina, nie mogłam się oprzeć – kupiłam i przyniosłam ją do domu. Pytanie jednak, jak ją wykorzystać w inny sposób niż popularne utopienie w masie cukru? Owoc ten ma ogromne właściwości prozdrowotne, jest przeciwbakteryjny, ma ogromne pokłady witaminy C i świetnie prezentuje się na każdej imprezie zapowiadającej Święta Bożego Narodzenia. Jeśli dodam jeszcze, że jest zdrowy, bezglutenowy i szybki do przygotowania, mam nadzieję, że nic Was nie powstrzyma, by upiec ten placek przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Składniki:

60 g masła
1 szklanka cukru trzcinowego (lub ¾ szklanki ksylitolu)
1 jajko
½ szklanki mąki kukurydzianej
½ szklanki mąki ryżowej
1 szklanka mąki gryczanej
3 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
1 szklanka mleka roślinnego
3 szklanki świeżej żurawiny + 1 łyżka mąki ziemniaczanej

2 cm świeżego startego imbiru (lub 1 łyżeczka mielonego imbiru)
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka ekstraktu z pomarańczy
szczypta soli
skórka otarta z pomarańczy

½ szklanki orzechów włoskich
2 łyżki syropu klonowego (lub innego syropu: kokosowy / aloesowy / daktylowy)

Przygotowanie

Wyjmij masło z lodówki. Nastaw piekarnik na 190 stopni C (góra-dół / bez termoobiegu).

Jajko w temperaturze pokojowej ubij w robocie kuchennym (końcówka do mieszania) razem z cukrem. Dodawaj powoli małe kawałki masła, tak by powstała jednolita miała masa.
Następnie dodaj mieszaninę z mąki kukurydzianej, ryżowej i gryczanej, proszek do pieczenia oraz wszystkie przyprawy. Gdy wszystkie składniki się połączą dodaj mleko roślinne w temperaturze pokojowej.
Do jednolitej masy dodaj do szklankę świeżej żurawiny i wymieszaj ręcznie łopatką silikonową.

Spód tortownicy wyłóż papierem do pieczenia, a boki wysmaruj masłem.
Przełóż masę z żurawiną do tortownicy i wyrównaj powierzchnię. Na  powierzchni rozsyp pozostałe 2 szklanki żurawiny, zmieszane wcześniej z 1 łyżką mąki ziemniaczanej. Orzechy włoskie posiekaj niedbale i wymieszaj w misce z syropem klonowym, a następnie kleksami rozprowadź na żurawinie. Na sam koniec posyp powierzchnię świeżo otartą skórką pomarańczową.

Piecz ciasto przez 45-55 min do suchego patyczka. Po wyjęciu z piekarnika (jeśli masz na tye siły) poczekaj do pełnego ostygnięcia i posyp na wierchu cukrem pudrem.

TIPS:
– mieszanka mąk nie jest przypadkowa: kukurydziana nadaje dobry kolor i posmak, gryczana stanowi strukturę ciasta, a ryżowa nadaje zwięzłości,
– do przepisu została użyta tortownica o średnicy 22 cm,
– możesz zastąpić jajko, mieszaniną 2 łyżek mielonego siemienia lnianego zalanego 1 łyżką gorącej wody na 5 minut,
– ciasto jest najlepsze w dniu pieczenia

September Plum Torte

Kiedy myślę o zapachu, który kojarzy się z nieuchronnym czasem gromadzenia się w ciepłych domach zamiast w kawiarnianych ogródkach oraz przynosi mi w kuchni ukojenie – bez wątpienia jest to woń ciepłych pieczonych śliwek. Ma moc łagodzenia melancholii po minionym lecie i perspektywy coraz krótszych dni przed nami.

Kiedy Marian Burros, wieloletnia autorka kolumny poświęconej jedzeniu w „The New York Times”, po raz pierwszy napisała o cieście śliwkowym we wrześniu 1983 r., nikt nie spodziewał się, że stanie się najczęściej wyszukiwanym przepisem i jednym z najbardziej ukochanych w historii gazety.

W The NYT pojawił się bez fanfar, umiejscowiony w dolnym rogu strony, towarzysząc krótkiemu raportowi o nadchodzącym sezonie na włoskie śliwki. Pewnie temu zawdzięcza swoją włosko brzmiącą nazwę „plum torte”. Mając zaledwie osiem składników i prosty przebieg przygotowania, nie wydawało się, że ma zadatki na tak ogromny bestseller. Jednak po tym wydaniu, gazeta otrzymała tak wiele próśb o przepis na ciasto, że redaktorzy postanowili przedrukować go w następnym roku oraz w kolejnym, aż artykuł zaczął się zadomawiać w przestrzeni kultu i tradycji. Do tego stopnia, że kiedy w 1989 roku zaktualizowano wersję (trzy czwarte kubka cukru, a nie pełną filiżankę) z linią przerywaną, zachęcając czytelników do wycięcia przepisu i zachowania na następne lata, podniósł się bunt czytelników postawionych w obliczu świętokradztwa.

Stało się jasne, że The NYT już zawsze będzie poświęcał całą stronę (a nie tylko dół kolumny) na przypomnienie oryginalnego przepisu i otwartą dyskusję na temat możliwych najlepszych nowych wariacji przepisu.

Choć to szaleństwo, lecz jest w nim metoda.
Though this be madness, yet there’s method in’t.  Hamlet, Szekspir

Choć szaleństwem są tak długie polemiki na temat ciasta śliwkowego, okazały się one niezawodną metodą na ratunek od wrześniowych szarych dni. Moja wariacja na temat „plum torte” zawiera jeszcze mniej cukru niż sławetna aktualizacja z roku 89’

Purple Plum Torte

½ szklanki mąki orkiszowej
¼ szklanki mąki ryżowej
¼ szklanki maki kukurydzianej
½  szklanki cukru trzcinowego
1/2 szklanki miękkiego masła (ok 70 g)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
ewentualnie szczypta soli

2 jajka
12 fioletowych śliwek (węgierek),
1 łyżka cukru trzcinowego,
2 łyżeczki soku z cytryny
1 łyżeczka cynamonu
½ łyżeczki gałki muszkatołowej

1. Rozgrzej piekarnik do 180 C
2. Cukier i masło ucieraj na jednolitą masę. Dodaj przesianą mąkę, proszek do pieczenia, sól i jajka i ucieraj wszystko, aż masa stanie się puszysta i jednolita.
3. Dodaj mąkę, proszek do pieczenia, jajka, gałkę muszkatołową (i sól)  i ucieraj dalej, aż masa stanie się puszysta
4. Ciasto/mieszaninę wyłóż do torownicy (najlepiej o średnicy 22 cm) wysmarowanej masłem – na spód wyłóż papier do pieczenia . Przykryj ciasto połówkami śliwek, skórką do dołu.
5. Posyp cukrem i skrop sokiem z cytryny. Posyp cynamonem.
6. Włóż do nagrzanego piekarnika i piecz ok. 45 minut

TIPS:

– ciasto na zdjęciu zostało upieczone w tortownicy o średnicy 18 cm, co sprawiło, że śliwki ukryły się pod powierzchnią ciasta, koniecznie warto poszukać większej
– nie obawiaj się ułożyć na powierzchni ciasta śliwki ciasno koło siebie
– na tortownicę 22 cm samo ciasto pokryje dół tortownicy niską warstwą, tak ma być
– najlepiej smakuje wciąż jeszcze ciepłe z jogurtem kokosowym lub sojowym